Niech mówią pieniądze!

To był straszny rok ze śmiercią, hospitalizacjami, niepokojem, bezrobociem, zmiażdżonymi marzeniami i wieloma ograniczeniami. Wszyscy poświęciliśmy się w naszym życiu społecznym i kulturalnym. Miejmy nadzieję, że wkraczamy w świat po COVID, a duży nacisk położymy na ożywienie gospodarcze. To jest rzeczywiście istotne. Ale musimy też przyjrzeć się naszym demokracjom. Podczas pandemii demokracja otrzymała ciężki cios na całym świecie. Ponad 100 krajów nałożyło pewne ograniczenia na prawa podstawowe podczas kryzysu związanego z COVID-19. Niektóre z nich były uzasadnione i okazjonalnie ograniczały rozprzestrzenianie się wirusa, ale w niektórych przypadkach ograniczenia zostały zastosowane w celu wzmocnienia już istniejącego trendu erozji praw demokratycznych.

Tak było w przypadku Chin, gdzie nowe prawo bezpieczeństwa zniweczyło istniejącą demokrację w Hongkongu i nasilił się ucisk mniejszości ujgurskiej w prowincji Xinjiang. Podobnie mamy do czynienia z zamachem stanu w Myanmarze i zabijaniem pokojowych demonstrantów, w tym dzieci. Innym przykładem jest traktowanie Nawalnego i jego zwolenników w Rosji, a także odmowa przez Łukaszenkę uznania wyniku wyborów na Białorusi oraz więzienie i torturowanie opozycji. Lista despotów lub autokratów, którzy mają nadzieję, że świat odwróci wzrok, jest długa.

Ale także w naszej własnej Unii Europejskiej widzieliśmy, jak niezawisłość sądownictwa jest poważnie zagrożona w Polsce i na Węgrzech. Państwo ingerowało w niezależność instytucji akademickich na Węgrzech. Według World Press Freedom wolność prasy plasuje się nisko na Węgrzech, w Bułgarii, na Malcie, w Chorwacji i Grecji. Niepokojące sygnały płyną również ze Słowenii.

Międzynarodowe ośrodki analityczne, takie jak Annual Freedom House i Varieties of Democracy, pokazały, że demokracja zmaga się z recesją przez ostatnie 20 lat. Po raz pierwszy od 2001 roku więcej ludzi żyje w autokracjach niż w demokracjach. Oba think tanki wymieniają Węgry i Polskę jako kraje, w których polityka staje się coraz bardziej autokratyczna. Węgry zostały zdegradowane do kraju tylko częściowo wolnego, jedynego w Unii Europejskiej z taką etykietą.

Ten rozwój trwa już od jakiegoś czasu, ale pogorszył się podczas pandemii. Komisja Europejska podjęła niektóre decyzje w Polsce i na Węgrzech przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, często z powodzeniem, ale prowadząc jedynie do kosmetycznych zmian w danych krajach. Komisja i Parlament Europejski zwróciły się o aktywację art. 7 dla Polski i Węgier, co może skutkować ostrzeżeniem i zawieszeniem niektórych praw państwa członkowskiego, a ostatecznie ich wykluczeniem, ale Radzie nie udało się dojść do porozumienia w sprawie jak kontynuować.

Więc co musimy zrobić? Problem nie zniknie. Istnieją przykłady osób LGBT z Polski ubiegających się o azyl w innych krajach europejskich. Niektóre państwa członkowskie odmawiają odsyłania podejrzanych obywateli polskich z powrotem do Polski, zawieszając europejski nakaz aresztowania, twierdząc, że sądownictwo nie jest niezawisłe. Węgry właśnie uchwaliły ustawę konstytucyjną, która jeszcze bardziej zwiększy wpływ polityczny i rządowy na środowisko akademickie.

Komisja musi nadal pozywać kraje do sądu, gdy naruszają one prawa zapisane w Traktacie. PE powinien nadal wydawać oświadczenia i sprawozdania. Ale to nie jest wystarczające. Przywódcy polityczni muszą mówić jaśniej. Presja rówieśników może nadal działać. Ale jeśli oświadczenia polityczne nie wystarczą, pieniądze muszą mówić. Nie możemy prosić naszych europejskich obywateli o finansowanie coraz bardziej autorytarnych państw.

Należy zastosować klauzulę warunkowości w funduszu naprawczym. Musimy ustanowić jasny i przejrzysty mechanizm wstrzymania wsparcia finansowego w ostateczności w przypadku poważnego i trwałego naruszenia wartości założycielskich wyrażonych w art. 2 Traktatu.

Komisja rozpoczęła regularne wydawanie publikacji oceniających praworządność we wszystkich państwach członkowskich. To wspaniale i widzieliśmy, że kilka państw członkowskich zaczęło podejmować działania w celu zastosowania się do zaleceń. Ale raporty powinny być sporządzane przez niezależne podmioty spoza instytucji UE, na przykład przez Komisję Wenecką Rady Europy i OECD. I muszą być konsekwencje naruszeń – konsekwencje ekonomiczne.

Europa chce być postrzegana jako gracz geopolityczny. We wspólnej deklaracji w sprawie konferencji na temat przyszłości Europy stwierdza się, że „… Europa musi być bardziej asertywna, odgrywając wiodącą rolę w promowaniu swoich wartości i standardów w świecie coraz bardziej pogrążonym w chaosie”. To prawda, ale Europa nie jest wiarygodna, dopóki nie uporządkujemy własnego domu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *